
Suwalszczyzna to idealny kierunek na lipcową lub sierpniową wyprawę- nie tylko rowerową. Przestrzeń, cisza, mnóstwo tras i widoków, które nie nudzą się nawet po trzech dniach w siodełku. Można tu jeździć po łagodnych pagórkach, odpoczywać nad chłodnymi jeziorami, próbować lokalnych specjałów i wracać z głową pełną obrazów. Nasza trzydniowa wyprawa rowerowa była świetnym sposobem, by zobaczyć ten region w tempie, które pozwala dostrzec więcej.
Dzień 1- Mosty w Stańczykach i wyprawa na Trójstyk
Naszą rowerową przygodę na Suwalszczyźnie rozpoczęliśmy przy jednym z najbardziej charakterystycznych punktów regionu- monumentalnych wiaduktach kolejowych w Stańczykach. Auto zostawiliśmy na parkingu niedaleko mostów, mieliśmy chwilę na zwiedzanie i zdjęcia- naprawdę robią wrażenie, szczególnie z dołu. To najwyższe tego typu konstrukcje w Polsce- długie na 200 metrów i sięgające 40 metrów wysokości. Niegdyś prowadziła tędy linia kolejowa, dziś to znakomity punkt wyjścia na rowerową trasę przez na skraju Parku Krajobrazowego Puszczy Romnickiej.

Po krótkim postoju ruszyliśmy w kierunku Trójstyku granic Polski, Litwy i Rosji. Trasa była spokojna, malownicza, pełna łagodnych wzniesień i otwartych przestrzeni. Po drodze minęliśmy ruiny nieistniejącej już osady Golubie, zatrzymaliśmy się na wieży widokowej w Pobłędziu i przetoczyliśmy się przez ciche miejscowości o wyjątkowo wymyślnych nazwach jak Skajzgiry. Ten fragment Suwalszczyzny zachwyca swoją dzikością i brakiem tłumów- nawet w środku sezonu.
Sam Trójstyk Wisztyniec jest poprostu punktem gdzie schodzą się granice 3 Państw co jest oznaczone kamiennym obeliskiem wokół którego znajdują się ławki i tablice informacyjne. Na miejscu czuć powagę granicy- stoją tablice ostrzegające przed wejściem na teren Federacji Rosyjskiej, a płot i druty kolczaste przypominają, że to nie już nie tylko symboliczne miejsce.

Całość trasy (w obie strony) to około 35 km- idealna na rozgrzewkę w pierwszy dzień wyjazdu. Widoki, krowy pasące się na łąkach, brak pośpiechu i pogoda sprawiły, że była to świetna zapowiedź tego, co miało nadejść.
Dzień 2- Rowerowa pętla wokół Jeziora Wigry
Drugiego dnia postawiliśmy na dłuższą i bardziej urozmaiconą trasę- rowerową pętlę wokół Jeziora Wigry. To jedna z najpiękniejszych tras w Polsce, łącząca malownicze krajobrazy, dziką przyrodę, świetną infrastrukturę i sporo okazji do przystanków- zarówno tych krajoznawczych, jak i kulinarnych.
Startowaliśmy z Suwałk, skąd ruszyliśmy przez lasy Wigierskiego Parku Narodowego w kierunku klasztoru Kamedułów. Zespół poklasztorny położony na półwyspie to punkt obowiązkowy na trasie- niezwykłe miejsce z historią, brukowanymi alejkami i pięknym widokiem na jezioro.

Pierwszy większy postój zrobiliśmy w Stoisku z wypiekami regionalnymi Teresy Biziewskiej- miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia, jeśli ktoś chce spróbować lokalnych smaków. Następnie przejechaliśmy przez Rosochaty Róg i dotarliśmy do dzikiej plaży Piaski nad Jeziorem Wigry. Krótka kąpiel, łyk wody i dalej w drogę!
Na trasie nie brakowało atrakcji: drewniane kładki, punkt widokowy w Jastrzębiej Górze, kąpieliska, wieże obserwacyjne, a wszystko to wśród lasów i pagórków, z jeziorami w tle. Na obiad zatrzymaliśmy się w restauracji „Wigraszek” w Bryzglu- miejsce z duszą, serwujące prawdziwą podlaską kuchnię. Kartacze, babka ziemniaczana, chłodnik litewski- porządna porcja i świetny klimat.
Po jedzeniu ruszyliśmy przez Gawrych Rudę i szutrowe drogi prowadzące przez most na przesmyku i kolejne kładki nad rzeką Czarna Hańcza. Z tego miejsca już niedaleko do Suwałk- końcówka trasy była spokojniejsza, choć znowu pełna zieleni, przestrzeni i typowej suwalskiej mozaiki łąk, wzgórz i jezior.

W sumie tego dnia zrobiliśmy trochę ponad 60 km. Było intensywnie, ale bez przesady- w sam raz, żeby się zmęczyć, najeść i naładować wrażeniami.
Dzień 3- relaks nad Jeziorem Wiżajny i krótka pętla rowerowa
Po dwóch dniach pełnych wrażeń przyszedł czas na trochę odpoczynku. Trzeci dzień naszej wyprawy spędziliśmy nad Jeziorem Wiżajny- jednym z najbardziej wysuniętych na północ zbiorników w Polsce, tuż przy granicy z Litwą. To był zdecydowanie najcieplejszy dzień całego wyjazdu, więc poranek postanowiliśmy spędzić leniwie: kąpiel w jeziorze (zimna woda, ale orzeźwiająca!), leżenie na trawie, rozmowy i ostatni kontakt z naturą przed powrotem do miasta.
Dopiero około 13:00 ruszyliśmy na krótką, rekreacyjną pętlę rowerową dookoła jeziora- szlak ma około 13 km długości i prowadzi głównie dobrymi asfaltowymi drogami. Mimo że trasa jest krótka, nie brakuje na niej pagórków, typowych dla Suwalszczyzny, co czyni ją ciekawą nawet dla bardziej zaprawionych rowerzystów.
Po drodze minęliśmy kilka cichych wsi- Wilkupie, Stankuny, Burniszki- i kilka uroczych punktów widokowych z panoramą jeziora. Tereny wokół Wiżajn są spokojne, niezatłoczone, a przez to bardzo przyjemne do zwiedzania. Na trasie praktycznie nie ma turystów, a największym walorem tego dnia były właśnie widoki, cisza i kontakt z przyrodą.
Po powrocie do Wiżajn spakowaliśmy rowery, zjedliśmy ostatni obiad na Suwalszczyźnie i ruszyliśmy z powrotem do Poznania- zmęczeni, ale zadowoleni, z głową pełną obrazów z tej niezwykłej części Polski.
Suwalszczyzna- miejsce, do którego chce się wracać
Choć nasza wyprawa trwała zaledwie trzy dni, Suwalszczyzna zostawiła w nas ogrom wspomnień i niedosyt- w najlepszym tego słowa znaczeniu. To region, który można odkrywać za każdym razem na nowo, zmieniając tylko środek transportu, porę roku albo własne nastawienie. Rower? Świetnie. Ale równie dobrze można tu kajakować, wędrować pieszo, plażować, pływać, odwiedzać lokalne muzea i zabytki, albo po prostu- zaszyć się gdzieś nad jeziorem z książką.
To również raj dla smakoszy. Tutejsza kuchnia jest konkretna, pachnąca ziemniakiem i tradycją: kartacze, babka ziemniaczana, kiszka, chłodnik litewski, mrowiska, marcinki i sękacze- to tylko część kulinarnego dziedzictwa, które czeka na odkrycie w lokalnych gospodach i przydrożnych stoiskach.
Suwalszczyzna na rowerze to świetny pomysł aby spędzić aktywnie czas i poznać lepiej ten region. To miejsce tętni też życiem przez całe lato dlatego więc warto sprawdzić jakie eventy są organizowane właśnie w trakcie Twojego wyjazdu. Jeśli masz szczęście, możesz trafić na takie wydarzenia jak Suwałki Blues Festival, Dni Suwałk, Bieg Przyjaciół Wigierskiego Parku Narodowego, Historyczny Festiwal Jaćwieski nad Hańczą, Moto Piknik w Starym Folwarku, Jazz na Bulwarach czy Lato na Chłodnej- z koncertami, tańcami i karaoke pod chmurką. Każda wizyta tutaj to inny zestaw wrażeń.
Więc jeśli szukasz miejsca, które łączy aktywność z odpoczynkiem, piękne widoki z historią, a ciszę z lokalnym klimatem- Suwalszczyzna czeka. I naprawdę warto wracać tu częściej niż raz.
Natomiast jeżeli interesuje Cię inny rejon i chcesz samodzielnie zorganizować wyjazd, sprawdź nasz artykuł Jak zaplanować kilkudniową wyprawę rowerową.