
Technologia ogniw opartych o perowskity, popularnie nazywanych „panelami perowskitowymi”, od lat obiecywała rewolucję w fotowoltaice – lekkie, elastyczne, tanie w produkcji i potencjalnie tanie w użyciu. Jedną z osób, które najbardziej przyczyniły się do jej rozwoju, jest polska fizyczka i wynalazczyni Olga Malinkiewicz. Jednak dziś, zamiast o triumfie, mówimy o długach, kryzysie zaufania i konflikcie korporacyjnym.
Od przełomu technologicznego do kryzysu biznesowego
Saule Technologies – firma, którą współzałożyła Malinkiewicz i która miała wprowadzić perowskitowe ogniwa do masowej produkcji – stanęła w obliczu poważnych problemów finansowych i konfliktów z głównym inwestorem, Columbus Energy. W marcu 2025 r. spółce udzielono pożyczki w wysokości 7,9 mln zł na utrzymanie bieżącej działalności oraz rozwój technologii.
Kilka miesięcy później, w czerwcu 2025 r., Columbus wypowiedział umowę pożyczki i wezwał Saule do natychmiastowej spłaty ponad 5,3 mln zł – co praktycznie stawia firmę pod ścianą.
W tym samym czasie Malinkiewicz – oficjalnie odwołana z zarządu – oskarżyła inwestorów o nierzetelność, zarzucając im niewywiązywanie się z obietnic finansowych i działania „na szkodę spółek”.
Właśnie te wydarzenia zostały przypomniane w ostatnim programie na kanale YouTube, w którym Malinkiewicz wystąpiła. W trakcie transmisji prezes Columbus Energy, Dawid Zieliński, zadzwonił i wygłosił ostre oskarżenia – stwierdził między innymi, że „Olga dzisiaj nie ma żadnego znaczenia w temacie tej technologii” i zaproponował rozmowę na „prywatnym spacerze” bez mediów i doradców.
Te dramatyczne zwroty akcji pokazują, że spór wokół Saule – zamiast być technologiczną opowieścią o innowacji i nadziei – coraz bardziej przypomina finansowo-korporacyjny dramat.
Narodziny technologii i dlaczego perowskity wzbudziły tak wielkie nadzieje
Jeżeli chcesz się dowiedzieć czym są ogniwa perowskitowe sprawdź nasz poprzedni tekst na temat tej technologii Perowskity – przyszłość fotowoltaiki. Na potrzeby tego artykułu przypomnimy jedynie, dlaczego technologia perowskitowa – tworzona i rozwijana przez Olgę Malinkiewicz – wzbudziła globalne zainteresowanie.
Perowskity, czyli nowa generacja ogniw fotowoltaicznych, to materiał, który można drukować na elastycznych foliach. W przeciwieństwie do ciężkich i sztywnych paneli krzemowych, mogą być lekkie, półprzezroczyste, a nawet pracować przy sztucznym świetle. To dlatego od lat mówi się o nich jako o „przyszłości fotowoltaiki”.
Pierwsze problemy: gdy technologia trafia na ścianę rynku
To, co na papierze wygląda jak oczywista rewolucja, w praktyce wymaga:
- ogromnych nakładów finansowych,
- wieloletnich testów i certyfikacji,
- stabilnego finansowania między etapami,
- oraz zespołu, który jednocześnie radzi sobie z presją inwestorów i powolnością badań.
Z relacji zarówno pracowników, jak i inwestorów, wynika jedno: technologia działała, ale droga do masowej produkcji okazała się o wiele dłuższa niż planowano.
Były pracownik Saule Technologies, Kuba Sieczka, pisał o tym wprost:
„Klienci już byli – tylko właściwe finansowanie dzieliło nas od komercjalizacji. Każdy miesiąc zwłoki to dla takiego startupu jak odcięcie tlenu.”
Oznaczało to jedno: firma musiała zdobywać kolejne źródła finansowania, by przetrwać.
I tu zaczęły się napięcia.
Wejście Columbus Energy – nadzieja czy początek konfliktu?
W 2020 roku Columbus Energy zainwestował w Saule 10 mln euro i przejął 20% udziałów.
W kolejnych latach, gdy firma znów potrzebowała kapitału, doszło do następnych transz finansowania, również od inwestorów z DC24 ASI.
Z perspektywy Columbus Energy wyglądało to następująco (wg oświadczenia prezesa Dawida Zielińskiego):
„Saule zostało zbudowane za pieniądze publiczne – około 150 mln zł. W 2020 roku firma była na skraju utraty płynności. Zainwestowaliśmy 45 mln zł, później kolejne 7 mln zł finansowania ratunkowego (…) DC24 dołożyło 20 mln zł, potem 40 mln zł. Gdy i te środki się skończyły, udzieliliśmy pożyczki pomostowej na 5,3 mln zł – żaden warunek nie został spełniony.”
Inwestorzy twierdzą, że:
- pieniądze były przekazywane regularnie,
- zarząd (z Malinkiewicz jako jedyną członkinią) nie realizował uzgodnionych etapów,
- firma nie była w stanie rozpocząć produkcji nawet „w minimalnej ilości”,
- a zarzuty naukowczyni są „kampanią medialną” mającą odwracać uwagę od problemów zarządczych.
To oficjalna narracja inwestorów.
Stanowisko Olgi Malinkiewicz – zarzuty wobec inwestorów
Według Malinkiewicz sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Jej główne zarzuty:
- niewywiązywanie się z obietnic inwestycyjnych,
- działania, które miały „wpędzić spółkę w długi”,
- blokowanie zbiórek prawnych, dzięki którym mogłaby bronić się w sądach,
- próby przejęcia technologii perowskitowej i patentów za ułamek ich wartości,
- odwołanie jej z zarządu w momencie, gdy zaczęła formalnie składać zawiadomienia o działaniach inwestorów.
Zbiórki na prawników, organizowane przez Malinkiewicz, były faktycznie wielokrotnie wstrzymywane przez portale – według informacji naukowczyni, właśnie w wyniku interwencji Columbus Energy.
W wywiadzie w Kanale Zero podkreślała:
- „gdyby nie to, że inwestorzy blokowali finansowanie, fabryka mogłaby powstać”,
- a zawiadomienia, które złożyła, dotyczyły działań „na szkodę spółek”,
- bo – jak twierdzi – firma nie dostała wielu obiecywanych środków.
Jej narracja:
„To inwestorzy zawiedli, nie technologia.”
Kulminacja konfliktu: głośna rozmowa w Kanale Zero
To właśnie program na Kanale Zero sprawił, że sprawa trafiła do mainstreamu.
W trakcie rozmowy z Malinkiewicz prowadzący – Krzysztof Stanowski – zadzwonił na żywo do Dawida Zielińskiego z Columbus Energy.
To, co padło, obiegło całą Polskę:
- Zieliński stwierdził, że Olga „nie ma dziś żadnego znaczenia dla technologii perowskitowej”,
- zasugerował powiązania ze „służbami wschodnimi”,
- zaproponował „spacer” bez mediów i doradców,
- przekonywał, że „on niczego nie potrzebuje, chodzi tylko o odzyskanie pieniędzy akcjonariuszy Columbus”.
Wrażenie było jedno, inwestorzy i naukowczyni są dziś w otwartym konflikcie, bez szans na szybkie porozumienie.
Po programie:
- kurs Columbus Energy spadł o ~5%,
- Stanowski uruchomił zbiórkę na prawników dla Malinkiewicz – https://zrzutka.pl/nauka,
- w kilka dni zebrano ponad 900 tys. zł.
Głos z wewnątrz: co mówią byli pracownicy?
Ważnym, niezależnym głosem jest wspomniany wcześniej wpis Kuby Sieczki (byłego pracownika Saule), który potwierdza:
- istnienie technologii i realnych klientów,
- wielokrotne wstrzymywanie finansowania,
- trudności wynikające z presji inwestorów i jednoczesnego braku środków,
- dramatyczną sytuację pracowników w ostatnich miesiącach działania firmy.
Sieczka podsumował to poruszająco:
„Jest mi po prostu przykro. Wiedzieliśmy, że to działa. Widzieliśmy zainteresowanie klientów. Ale każdy miesiąc bez pieniędzy był jak odcięcie tlenu.”
To głos, który trudno wpisać jednoznacznie po którejkolwiek stronie – potwierdza jednocześnie potencjał technologii i problemy finansowe.
Oświadczenia, odwołania i decyzja prokuratury
W maju 2025 roku Malinkiewicz została odwołana z zarządów obu spółek.
W tym samym dniu złożyła zawiadomienie do Prokuratury Krajowej.
Jednak 23 października 2025 r. prokuratura uznała, że spór ma charakter cywilny, a nie karny – co w praktyce oznaczało brak podstaw do wszczęcia śledztwa.
To nie rozwiązało konfliktu – wręcz przeciwnie, utwierdziło obie strony w swoich przekonaniach.
Co dalej z Saule i polskimi perowskitami?
Dziś sytuacja wygląda tak:
- technologia istnieje i została wielokrotnie potwierdzona (łącznie z prestiżowym certyfikatem TÜV Rheinland),
- firma ma poważne długi i odcięte finansowanie,
- inwestorzy i założycielka są w otwartym konflikcie,
- los patentów i know-how pozostaje niepewny,
- produkcja przemysłowa nie ruszyła,
- a wizerunek całego projektu został poważnie nadszarpnięty.
Największe pytanie brzmi: czy technologia perowskitowa przetrwa ten konflikt?
Aby tak się stało, potrzebne byłyby:
- wyjście z impasu prawnego,
- inwestor, który udźwignie koszty komercjalizacji (setki milionów złotych),
- oraz zespół zdolny do dokończenia prac R&D.
Czy to możliwe?
Tak. Wciąż – mimo dramatu biznesowego – perowskity nie przestały być uznawane globalnie za jedną z najbardziej obiecujących technologii OZE.
Do całej sprawy odniósł się również dr Tomasz Rożek, dziennikarz naukowy i założyciel fundacji Nauka. To Lubię, który na swoim kanale stwierdził
“”Nie uważam, że ta technologia została przetestowana wystarczająco by móc odpowiedzieć na kluczowe pytania z nią związane. Wiele wskazuje, że ona ma potencjał, ale potencjał to nie to samo, co pewność.
W innych miejscach na świecie, znacznie bogatsze firmy od dziesięciu lat testują tę technologię, bardzo, bardzo podobną do tej z SAULE i są jeszcze daleko w lesie. Mimo tego, że wydały na to dużo, dużo więcej pieniędzy niż wszystkie dotacje i wszystkie kredyty, przeznaczone na polskie perowskity razem wzięte.”
Cały film z opinią:
Podsumowując całą sytuację dr Rożek, wyraźnie podkreślił, że badania nad nowymi technologiami a następnie ich komercjalizacja, jest w Polsce ryzykowna i trudna. W związku z czym powinien powstać system wspierający naukę i naukowców w tym zakresie. Dzięki niemu, można byłoby uniknąć podobnych konfliktów oraz odpływu polskich specjalistów, wraz z ich pomysłami, do innych zagranicznych projektów.
Sprawa otwarta. I zapewne długotrwała
Konflikt Olga Malinkiewicz – Columbus Energy to nie tylko spór o pieniądze.
To także pytania:
- o bezpieczeństwo technologii rozwijanych za publiczne środki,
- o odpowiedzialność inwestorów deep-tech,
- o transparentność dużych projektów badawczych,
- o ochronę praw wynalazców w starciu z inwestorami,
- o to, czy Polska potrafi komercjalizować przełomowe technologie.
Spór jest rozwojowy, napięcia rosną, a kolejne posunięcia prawne i medialne dopiero przed nami.
Jedno jest pewne:
o perowskitach i Saule Technologies usłyszymy jeszcze nie raz.